Poszłam do mojej szafki wyciągnąć książki na następną lekcję, niestety niedane mi było długo odpocząć od tego debila. Ledwo zamknęłam szafkę, a przede mną pojawił się on.
-No hej słońce, uciekasz przede mną? - spytał.
-Nie jasne ,że nie. - szepnęłam mu do ucha.
-Mam nadzieję ko....-nie skończył bo mu przerwałam.
-Jezu Devries, oczywiście, że przed tobą uciekam, nienawidzę cię niech to w końcu do ciebie dotrze - krzyknęłam
Odwróciłam się od niego z zamiarem pójścia do klasy, ale ten dupek złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Przez chwilę staliśmy tak patrząc sobie w oczy, ale w końcu się ocknęłam , strzeliłam mu z liścia i ruszyłam w stronę klasy. A ten debil zapewne cały czas gapił się na mój tyłek, och czy ja mówiłam już, że go nienawidzę?
Podczas każdej lekcji ten idiota wlepiał we mnie swój wzrok przez co nie mogłam się skupić na tym co mówią nauczyciele. Do tego Leondre wymyślił dla mnie kilka nowych ksywek i ciągle mnie nimi zasypywał, och te głupie teksty typu: żabciu, kotku, rybko i kiciu są po prostu wkurzające. Normalnie rzygać mi się chce jak tego słucham.
W domu byłam o 15:00, ledwo otworzyłam drzwi, a dopadła mnie mama i powiedziała:
-Córciu dzisiaj o 16:30 przyjdzie do nas są sąsiadka z córką i synem w twoim wieku, ich mama to moja dawna przyjaciółka więc po kolacji idziemy na imprezę a oni zostaną u nas na noc.
-Dobrze mamo- nie powiedziałam nic więcej tylko od razu poszłam do swojego pokoju się przygotować.
Przebrałam się i uczesałam włosy w wysokiego kucyka.
Nim się obejrzałam usłyszałam dzwonek do drzwi więc zeszłam na dół otworzyć, gdy to zrobiłam ujrzałam za nimi koleżankę mamy, jej córkę i kogoś kogo nie chciałam widzieć.